Link 22.06.2006 :: 18:48
Komentuj (2)*
Ponad dwa tygodnie temu Janusz wyjechal na cztery miesiące do Stanów. Tuż przed wyjazdem mieliśmy smutny tydzień pakowania jego rzeczy, ładowania wszystkiego w pudła, a później do ciężarówki. Mieliśmy małą, wruszającą kolację pożegnalną w najbliższym gronie. A później najbardziej rozrywające serce pożegnanie na lotnisku, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam. I dwa smutne dni, kiedy wszyscy chodziliśmy jak struci. A później jakoś się poukładało. Od mądrzejszej osoby przejęłam zasadę odliczania dni i cieszenia się z każdego mejla. Bo w końcu wróci w październiku, Balladyny team will be reunited. No i ma się całkiem dobrze. Mimo, że podobno okropnie się nudzi.
*
W międzyczasie zdałam ponad połowę swojej sesji na zadziwiające oceny 5,5,4 i 4,5. Oraz zaczęłam pisać dla dwóch portali internetowych. Nagle mnie teleportowano do świata pokazów prasowych. A manna nadal sypie się z nieba. W przyszłym tygodniu nagrywam demówkę swojego programu. Co jest wypadkową pewnego fajnego wywiadu, którego byłam bohaterką po mojej pierwszej publikacji. So good it's wrong, huh?
*
No i kocham Logana Echollsa. I Veronicę Mars.
*
A sponsorami manny i lepszego świata, z którego nigdy nie chce wychodzić (seriale, seriale) są Marta Filmmix i Gribo.