astarte at ownlog '06


Link 02.05.2006 :: 10:10 Komentuj (1)
(przedmajówka)
kolejny spęd u ao zakończony muzyczną ekstazą. Tym razem Elton i Kate Bush, greebo, który wywija w kapeluszu z woalką przy RURZE, kazia, która z g5 gra Seven nation army na teletubisiu, Jezu ufam Tobie & roll over Beethoven.
Było pięknie, kocham bardzo, relacja foto niedługo.

(Wrocław)
Prawie siedem godzin w pośpiesznym, rezolutna staruszka z sudoku, piękny Rynek nocą, Mleczarnia, Bezsenność z zajebistymi drinkami i muzyką, której mi i Januszowi najbardziej brakuje w Warszawie, park od pikiet z Lubiewa, synagoga, kościół protestancki, a obok dumna, gigantyczna wystawa Beate Ushe i tata Natalii opowiadający nam o posezonowej wyprzedaży w tymże sklepie.

Pięknie.


Link 04.05.2006 :: 16:24 Komentuj (1)


Ale było fajnie. Więcej na 365.


Link 05.05.2006 :: 18:56 Komentuj (0)
*We Wrocławiu było super, piękne miasto z moim ulubionym typem klubów, których w Warszawie nigdy nie znajdziesz.
*W domu na moko lepiej, chyba w końcu wiadomo o co chodzi.
*Jednak nienawidzę tenisa z powodów osobistych (tak app J&S), nienawidzę smsowych romansów.
*Udzielałam dziś swoich pierwszych prawdziwych wywiadów w życiu, było eksytująco. Bardzo, bardzo chcę pracować w PR, mają tam najpiękniejszy sprzęt i budynki świata.
*Naprawdę się tym wszystkim denerwuje, mimo, że zespoły takie miłe i wszyscy bardzo pomocni.

W niedzielę 0 19.00 widzimy się na Chłodnej 25, proszę pamiętać:-)



Link 06.05.2006 :: 22:04 Komentuj (2)
(ku pamięci)
Wczorajsze God Save The Queen piękne. Muzyka taka, że nie da się wysiedzieć, mnóstwo znajomych. Płyny na krawężniku przed Jadłodajnią śpiewające Modern Talking, nasza piątka wyczyniająca jakieś dzikie szaleństwa. Cudowne zdjęcia.
A jak Oz przerwał na chwilę set i po Sunday Bloody Sunday zakrzyknął "w tę Sunday Bloody Sunday widzimy się wszyscy na Chłodnej, będzie świetna impreza" to byłam o krok od popłakania się.



Link 09.05.2006 :: 19:48 Komentuj (2)
(krajobraz po)
Impreza bardzo udana, choć stresu okrutnie dużo i jak zwykle robiłam z siebie wariatkę latając w te i z powrotem z obłakaną miną i coś pokrzykując.

Z najfajniejszych obrazków, to takie dwa jeszcze przedimprezowe. Pierwszy, kiedy ja plus czterech fajnych chłopaków jeździmy po dziwnych magazynach na Woli i odbieramy sprzęt. A drugi, kiedy Płyny miały próbę. Szymek zaczął nagle grać Seven nation army, a siedząca akurat przy perkusji Agentka przeżuwając wielką bułę i w gigantyczntych okularach przeciwsłonecznych napierdzielała jedną pałeczką* w perkusję. Udało się pięknie, mnóstwo ludzi, takich ważnych i starszych też. Bardzo uwielbiam swoje gwiazdy wieczoru, szczególnie trzech CUDOWNYCH chłopaków. Trzeba zacząć się w takie rzeczy bawić profesjonalnie;-)

Tylko tak jakoś wyszło, że od niedzielnej nocy ciagle słucham smutnych piosenek i płaczę.

*mimo całego czasu spędzonego z muzykami, panami od nagłośnienia i akustykami, nadal nie znam profesjonalnych nazw.


Link 10.05.2006 :: 16:43 Komentuj (5)
(ok computer)

Dobra, koniec nastoletnich jazd, chociaż są jak najbardziej prawdziwe. Od jutra w szacownym budynku przy Niepodległości.

Umieram z podekscytowania.


Link 12.05.2006 :: 18:56 Komentuj (0)
(spóźniony komentarz)
Wildstein prezesem TVP. Jesteśmy w konkretnej dupie.
Pierwszy raz w życiu się zastanawiam czy nie iść na demonstrację, jutrzejszą o 14tej wyruszającą z Zamkowego.

(moje szalone życie)
W szacownym budynku przy Niepodległości narazie powolutku i bez przemęczania się. Trochę riserczu, trochę pisania scenariusza do programu. Chciałabym odrazu na głęboką wodę i odrazu robić coś ważnego. Ale próbuje POWSTRZYMAĆ EMOCJONALNOŚĆ. wczoraj po nocy lataliśmy z kubłami pełnymi kleju i rozlepialiśmy plakaty. Trochę też pouciekaliśmy przed policją. Było fajnie.
Nadal się zastanawiam kiedy Kabebe udało mnie się tak bezboleśnie i szybko przeprogramować na aktywistkę.

(o żesz!)
Dopiero teraz zauwazyłam, że Daily wróciło!



Link 14.05.2006 :: 18:45 Komentuj (6)
(bombowo, do 4 rano)
Strasznie lubię ciepłe, miejskie noce. Wygodne fotele, udawanie barmanki i wojaże nad ranem. I zapalić papierosa na krawężniku pod Iluzjonem, kiedy jest już jasno.


Link 28.05.2006 :: 18:27 Komentuj (5)
Po kompletnym złożeniu broni w sprawie sto lat temu napisanego artykułu dostaje mejla, że jednak tekst pójdzie w numerze czerwcowym. Był tyle razy przeredagowywany i skracany, że nie wiem czy choć jedno zdanie jest moje. Pewnie w ogóle by go nie było gdyby nie anielska cierpliwość współautorki, która za każdym razem stosowała się do poleceń pana redaktora. Ja bym dawno machnęła ręką. Teraz już przynajmniej wiem czemu teksty w polskich magazynach miejskich są tak boleśnie nie na czasie.


Link 28.05.2006 :: 18:38 Komentuj (2)
(na zły humor najlepsze stare filmy)





Link 31.05.2006 :: 16:05 Komentuj (1)
"Get together" Madonny prześliczne. Przez Inkę i Pawła spędziłam dziś mnóstwo czasu oglądając teledyski na onecie i jest to wynalazek cudowny, szczególnie, jak się nie ma tv muzycznych w domu. Ale umówmy się, za dużo alternatywy to oni tam nie mają;-)

Po całej histerii związanej z Heinekenem, nastała faza ciagłego dziwienia się co też do Polski przyjedzie w wakacje/zaraz po. New Weird America (am not a huge fan), Ian Brown i Peaches, Mylo (jezu, jezu!!!), Erykah. A teraz mi onet mówi jeszcze, że w Krakowie Sugababes i Jay-Z. Nie żebym była fanką trzech gorących lasek z wyspy, ale fajnie. Fajnie.

Z miejskich ploteczek: ulubiony kelner z Kulturalnej nie jest gejem. Ale PSIKUS!


Link 31.05.2006 :: 16:16 Komentuj (7)
(ze świata seriali)
Najukochańsi znajomi sprezentowali mi na urodziny pierwszą serię Nip/tuck co usadziło mnie w domu na dwa dni. Okazało się (hurra, hurra!), że nie widzałam jej w całości, LEPIEJ, każdy odcinek jest fajniejszy. Nie dam złego słowa o tym serialu powiedzieć. Może dzieje się w Miami, może w drugim odcinku nastoletni chłopiec wyglądający jak M. Jackson zabiera się z nożem za swoje MIEJSCA INTYMNE, oraz tak, jest dużo prostytutek, botoksu i sportowych samochodów, ale uwaga: jest to serial MĄDRY I BARDZO ŻYCIOWY.

Teraz jestem na okrutnym uzależnieniu od Wonderfalls. Mam tylko dylemat którego bohatera kocham bardziej: Erica (ach, Adonis), Aarona (ej kaman, ateista studiujący teologię) czy Smooshed Face Liona. Geez. To wszystko takie fascynujące.

Załóż bloga

Archiwum

2008
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec

Kategorie

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl