Link 06.03.2006 :: 17:04
Komentuj (3)(luty/marzec)
Obok dzieje się wiele rzeczy dziwacznych, strasznych, ekscytujących, okrutnych, smutnych, wstrętnych, ale też i bardzo dobrych. U mnie na zerze.
(dużo eventów)
Słaby vinyl, Walentynki z najlepszą na świecie kobietą, piękna Agentka w Fabryce podczas WUJka (Pani Solo, pokaż cycki!), jazda gwiazdobusem, lekcje muzyczne po nocy, w końcu spotkanie ukochanych z Kazimierzowskiej po zdecydowanie za długiej rozłące, fajne rozmowy z Martą na gg podczas pracy, Akademia Filmowa, spacery po mieście w zimowym słońcu, Ania i Gribo na Balladyny czego skutkiem Klub Anonimowych Dowcipnisiów, gry na chłodnej, proszone bankiety, Pałac Starej Książki. Kazia Szczuka o Cząstkach elementarnych w Lema. Nawet na randce byłam.
(cheasy roxy music)
Byłyśmy z Natalią na spędzie vipów polskiej estrady. O matko. Odkąd przestałam pracować w wielkiej wytwórni muzycznej, w ogóle zapomniałam, że taki świat istnieje. Dość zabawne/bolesne zderzenie. Amortyzowała Natalia na szczęście. No i wszystkich znajomych pracowych spotkałam.
Po wracałyśmy do warszawskiej rzeczywistości w Pewexie. Co miało miłe konsekwencje.
(dużo filmów)
Ale przede wszystkim: zaskakująco nijaki, po "5x2", "Czas, który pozostał". I "Brokeback Mountain". Myślałam, że będzie mocniejsze gruchnięcie, no ale tak czy siak kocham tych chłopaków.
Dużo trauma po "Dzienniku wiejskiego proboszcza".
A dziś do utraty tchu i 400 batów!
(na balladyny)
Dużo miłości. Co jest bardzo, bardzo FAJNE. U mnie cisza.
(a w szkole)
Nowosemestralne fascynacje, mocne postanowienie poprawy, wykłady z historii Bliskiego Wchodu w XX wieku i Zróżnicowania kulturowego. Chodzę na wf, wstaję nawet całkiem rano. Mam plan sprawić, żeby zakochał się we mnie jeden wykładowca i zostać jego ASYSTENTKĄ. Szkoda tylko, że klimat psują niepozaliczane rzeczy z semestru I (jedna do przodu, nawet na 4, dwie wiszą nad głową)
(and the Oscar goes to me)
- Kim jest Pani mama z zawodu?
- Filozofem!
(thanks to szymą)
Sufjan Stevens, Sufjan Stevens!!!
(po wczoraj)
No Jake, chłopaku, kocham Cię okrutnie. Mówi się trudno, następnym razem.
(generalnie)
Nie mam siły pisać. Lepiej mi idzie
tutaj. Poprzednie fotototo niedługo zniknie.
Link 13.03.2006 :: 17:42
Komentuj (10)Dobra, z niczym sobie nie radzę. Mam to udokumentowane, mam to kurna na piśmie.
Z tym, że się wyprowadziłam i muszę być sama za siebie odpowiedzialna, z tym, że ludzie są źli, głupi, mają nieadekwatne reakcje do filmów, chorują, z tym, że bliscy są smutni i niestety mają bardzo konkretne powody do tego, żeby być. Nawet ze swoimi idiotycznymi studiami sobie nie radzę i udowodniłam to podczas ostatnich kilku tygodni WIELOKROTNIE. Ale chyba najbardziej nie radzę sobie z tym, że wszystko zawalam.
Niech to się już skończy, przysięgam. Niech KARMA (co za idiotyczne słowo i pogląd) się w końcu odwróci. Niech przyjedzie królewicz na kurna białym koniu i mnie stąd zabierze. A jak będę uciekała to niech wszystko zamiast się ROZPIERDALAĆ, jak ma w zwyczaju od kilku miesięcy, ułoży się w piękną układankę.
To co. Od jutra?