Link 18.03.2005 :: 13:47 Komentuj (1)
Na dobry początek mały tribute.
Najfajniesze chłopaki Wszechczasów.
Nie da się ich nie uwielbiać.

Link 18.03.2005 :: 17:26 Komentuj (3)
Introducing one of the best albums of last year.
Don`t even try to deny it.

Link 23.03.2005 :: 14:58 Komentuj (0)
Od wczoraj zdecydowanie lepiej.
Z głowy w końcu poprawka z informatyki. Mogę przestać trząść portkami o swoje istnienie, bądź płacenie za to istnienie na szanownym UW.
W radiu wieczorem fajnie. Z ustaleń wyszło, że mam przygotowywać co tydzień Subiektywny Przegląd Kulturalny, więc możecie słuchać mego pięknego głosu już w ten wtorek. Radio TOK FM zaprasza 21-23.
A w radiu poznana przemiła organizatorka festiwalu Jutro filmów.
Jak byłam trochę młodsza to chodziłam, podobało się bardzo. Od słowa do słowa przeszło do tego, że będę im pomagała przy organizacji. Jutro komisja kwalfikacyjna filmów od 16.
A podczas festliwalu mam się zajmować twórcami z Niemiec.
Jak dla mnie całkiem spoko.
Link 23.03.2005 :: 15:31 Komentuj (0)
A wczoraj w metrze wpadłam na Jamesa. Moją wielką platoniczną miłość prosto z Brighton.
Opowiem Wam o Jamesie.
Jest uroczym dryblasem, który ma z dwa metry wzrostu i jakieś dwadzieścia sześć lat. W pewnym momencie życia wymyślił sobie, że opuszcza kraj Albionu i jedzie do Polski uczyć dzieci języka. Jak postanowił, tak zrobił. Żyje w ten sposób od czterech lat. Na wakacje zawsze wracaja do domu i zajmując się jakąkolwiek pracą, tak żeby wrócić do Polski wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Oprócz tego jest najcudowniejszym i najstarszym dzieciakiem jakiego znam. Wychodząc z nim wieczorami śmiałam się jak dawno nie. Bo albo pijany wymyślal konkurs puszczania kaczek na plaży i ubrany elegancko wpadał do morza. Albo zakładał się ze swoją siostrą o 50 funtów, że zje słoik najostrzejszego sosu w hinduskiej knajpie.
Razem piliśmy, chodziliśmy na imprezy, oglądaliśmy w weekendy "Przyjaciół" na masową skalę, narzekaliśmy na UK i Polskę naraz, razem leniuchowaliśmy w ogrodzie jego domu w północnym Brighton.
Całkiem przyjemnie było sobie z nim pomieszkać.
Link 23.03.2005 :: 16:05 Komentuj (6)
A dziś jest taka pogoda, że NORMALNIE wygrzewałam buzię na słońcu siedząc na jakimś skwerku na Starej Ochocie. I nogi i ręcę i szyję.
W ogóle było już niemal poetycko. Leżę i wgapiam się w zalecające się do siebie gołębie. Obok mnie na ławce Tyrman akonto gołębi porzucony. Wkoło starsze panie, bezdomni i menele. Podobno prawie 16 stopnii.
A tu nagle, w krzaczory połozone tuż obok, włazi jakiś dziadu. Zdejmuje porty i leje.
Pieprzony.