astarte at ownlog '06


Link 05.02.2008 :: 12:43 Komentuj (0)
Mniam, mniam.


Świetny film.


Link 05.11.2007 :: 01:20 Komentuj (2)
You came on your own
That's how you'll leave
With hope in your hands
And air to breathe

Ojezujezujezu.

Drodzy Państwo, ale Editors koncert dziś odpierdzielili.

Tytułem wstępu: to był jeden z moich dwóch ulubionych zespołów z wiadomej fali, której nazwy lepiej już nie wymieniać. Szał na nich zrobił się za moją drugą emigracją londyńską, a The Back Room był kultową płytą Balladyny Teamu jak jeszcze był Balladyny Teamem. Na koncert postanowiłam iść sobie z przyzwoitości, że lubimy i wspieramy starych idoli. Ale przez ostatnie kilka dni, kiedy słuchałam nowej "An end has a start" i przypominałam sobie ich debiut coś czułam, że będzie konkret.

I był! I to jaki!! CUDOWNY koncert, CUDOWNA energia, Stodoła cała nabita, mnóstwo fanów pierwszej płyty, sporo młodziaków reagujących histerycznie na drugą, starzy fani rockowego grania, jakoś mało indie dzieciaków o dziwo. Ale mój Boże, jak oni ZAGRALI. Od pierwszego momentu było wiadomo, że są zajebiści koncertowo, wszystko pięknie technicznie, ale bez rutyny, że to któryś koncert podczas trasy, bez precyzyjnego odtwarzania kawałków, które brzmią tak samo jak na płycie. Tom ma głos jak dzwon, czysty, piękny, i jak Ajsza i Kasia trafnie zauważyły, taki, który nie wchodzi Ci w uszy, tylko prosto do serca. Poza tym lata po scenie, wygina się, śmiesznie podryguje, macha łbem, wchodzi na pianino. Chris o wiele spokojniej, ale w absolutnym transie obok. Zaczęli bodajże od "Lights", i cudownie wymieszali kawałki z pierwszej i drugiej płyty, tak, że nie było ani chwili nudy i przestoju. Na granym już poźniej "Munich" wszyscy wykrzykiwali tekst, tak, że Tom się wzruszył i nie mógł uwierzyć w to co się dzieje, taka fala poszła przez tłum. Były wszystkie najlepsze numery, nie opuścili żadnego mojego ukochanego kawałka z "The back room". A bis odpierdolili taki Drodzy Państwo, że O RANY. Światła bosko zgrane z muzyką, jeden z moich ulubionych numerów z drugiej płyty, bodajże "An end has a start" (nie pamiętam, bo mnie PONIOSŁY EMOCJE). A na sam koniec moje absolutnie ulubione "Fingers in the factories". Jak dla mnie chyba koncert roku. Albo ex aequo z LCD Soundsystem.

Boże, jednak nadal wierzę w rocka.





Zdjęcia telefonem. Niewiele widać, ale wiecie, rozumiecie, wartość sentymentalna.


Link 23.10.2007 :: 14:58 Komentuj (1)
No dobra, składam broń, czas być dumnym ze swojej dzielni.

"Najwyższą, porównywalną np. z francuską, frekwencją (79,8 proc.) może poszczycić się Ursynów. To najbardziej inteligencka dzielnica Warszawy. Praktycznie nie ma na jej terenie domów komunalnych. Ursynowianin to z reguły człowiek młody lub w średnim wieku, dobrze wykształcony i zaradny. Władze tej dzielnicy mówią, że mają na swoim terenie najwięcej zarejestrowanych firm w przeliczeniu na głowę mieszkańca.

To dlatego lokale wyborcze na Ursynowie były w niedzielę przepełnione, a Platforma zdystansowała tu PiS, zdobywając wynik trzykrotnie wyższy niż partia braci Kaczyńskich. W ubiegłych wyborach partia Tuska mówiła o sukcesie, zdobywając na Ursynowie przeszło 40 proc. głosów. Teraz może ogłosić triumf, bo poprawiła go o całe 20 proc. Podobnie zagłosował zamieszkany przez zamożną klasę średnią sąsiedni Wilanów."

Za dzisiejszą Stołeczną

Załóż bloga

Archiwum

2008
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec

Kategorie

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl